3 grudnia 2014

Wpisowe – triathlonowe

Jestem na liście fot. D.Szymborska


Co pewien czas w Internecie pojawiają się artykuły o tym, że uprawianie sportu „prawie” nic nie kosztuje, rady dotyczące oszczędności, informacje, że tak naprawdę wystarczą dobre chęci i można trenować bez wydawania złotówki. Może ktoś tak potrafi. Jednak gdy chce się wystartować w zawodach, tym bardziej triathlonowych to trzeba liczyć się z wydatkami (dużymi!!!)

Dawno się tak nie cieszyłam, jak wczoraj jak wydałam 150PLN, inni wydawali ponad 500 złotych i też szaleli z radości. Mowa o zapisach na Herbalife Ironman 70.3 Gdynia 2015. Przedwczoraj chętnych do zapisów (i opłat) było tak dużo, że serwer padł i zapisów nici. Wczoraj o 18 wraz z ponad tysiącem innych zawodników siedziałam przed monitorem i klikałam – ile emocji, czy przejdzie, czy się zaloguję, czy się strona nie wysypie, wreszcie czy uda mi się zapłacić. Poszło.

U mnie sezon triathlonowy oznacza 3 do 4 startów na dystansie sprinterskim czyli 4x150PLN (czasem taniej jak biorę udział w mniej znanych i obleganych zawodach).

Jeżeli chciałabym wystartować w ½ IM, to Gdynia to wydatek od 500 do 700 złotych (w zależności czy udałoby mi się znaleźć w pierwszej grupie, która płaciła mniejsze wpisowe czy nie. Inne starty są tańsze 400PLN (Poznań), 300PLN (Volvo Triathlon).  Jak łatwo policzyć sezon startowy to duży wydatek. A mowa tutaj tylko o wpisowym.


Żeby nie było, że narzekam. Zdaje sobie sprawę, że płacąc drogie wpisowe biorę udział w dużej imprezie. Tak naprawdę płacę za swoje bezpieczeństwo. Za to, że w wodzie będzie wystarczająca ilość ratowników, za to, że trasa rowerowa będzie bezpieczna i wolontariusze dopilnują, żeby mi nikt pod koła nie właził a sędziowie, żeby zawodnicy jechali uczciwie. Wreszcie płacę za to, żeby na trasie biegowej mieć punkty nawadniania. Jeżeli porównam koszt organizacji biegu vs. triathlonu to cena za start nie jest już taka astronomiczna. A pilnowanie sprzętu? Przecież jeżeli wstawiam dzień wcześniej rower do strefy zmian to chcę być pewna, że będzie tam stał również rano w dniu zawodów!

Ze startami triathlonowymi to jest trochę tak jak z umowami, gdzie małym druczkiem dopisana jest lista ukrytych kosztów.

Start w triathlonie to nie tylko wpisowe. Zakładając, że mamy wszystko co potrzebne do udziału w zawodach (piankę, okularki, trisuit, rower, kask, buty biegowe) to oprócz wpisowego płacimy za:

·      Transport na zawody – pociąg (trzeba doliczyć bilet na rower), samochód (trzeba doliczyć benzynę i jeżeli jedzie nas więcej w aucie koszt bagażnika na dach bo rowerów wtedy nie zapakujemy do środka), samolot (tutaj to się zaczyna – transport roweru odbywa się w specjalnych walizkach, które są bardzo drogie, oczywiście można ją też wypożyczyć, co nie zmienia faktu, że podróż – zawodnik + rower w samolocie do tanich nie należy!).
·      Nocleg – im dłuższy dystans na którym startujemy tym mniej prawdopodobne, że pakiet będziemy mogli odebrać w dni startu, tu podobnie jest jak w przypadku maratonów – biuro zawodów nie wydaje pakietów w dniu startu. Trzeba na miejsce przyjechać dzień wcześniej.
·      Jedzenie – często dla bezpieczeństwa i uniknięcia problemów żołądkowych zawodnicy podróżują ze swoimi pudełkami wypełnionymi makaronem, kaszami, owocami, co nie zmienia faktu, że zawsze coś się jeszcze je…..chociażby po zawodach!
·      Różne różności – pewno, że można się bez nich obejść ale EXPO przed większymi zawodami to idealne miejsce do wydawania pieniędzy, jak nie na sprzęt to na gadżety, jak nie gadżety to jakieś pamiątki z zawodów.

Pewno lista wydatków mogłaby być jeszcze dłuższa, ale tak jest ze wszystkim – zawsze można wydać jeszcze więcej.


Uważam, że triathlon nie jest tanim sportem, bieganie zresztą też nie. Jest drogi, jednak cena płacona w złotówkach nie jest proporcjonalna do tego ile radości ma się z ukończenia zawodów.  Szczęścia jest dużo więcej!!!! Zatem udział w zawodach, zapłacenie wpisowego to świetny układ – tylko zyskujemy. Tyle, że to co mamy jest niematerialne i nikt nigdy nam cudownych wspomnień nie zabierze. To prawda, że szczęścia nie można kupić, ale można się na zawody zapisać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa