10 marca 2015

ABC biegania wiosną

Bo na treningu jest wesoło fot. D.Szymborska


Coś mnie gardło boli, a uważam na siebie. Wystarczy mi chorowania, wolę dmuchać na zimne niż znów wypaść z treningowego cyklu na kilka dni.

Wiosna oznacza tłok na ścieżkach biegowych. To właśnie teraz gdy jest cieplej, dzień jest dłuższy, słońce świeci wiele osób zaczyna swoją przygodę z bieganiem.

Próbowałam sobie przypomnieć kiedy zaczęłam biegać na poważnie…. Wtedy uświadomiłam sobie, że to było po moich urodzinach wiele lat temu. Był kwiecień, a moim prezentem urodzinowym był smartfon, na którego ściągnęłam aplikację biegową. Tak to się zaczęło. Najpierw była trasa 2.48 kilometra, potem dłużej….coraz dłużej, tak do maratonu bo nigdy w biegu ultra nie wystartowałam. Było też świętowanie pierwszego tysiąca przebiegniętych kilometrów…. Jednym słowem ja też byłam wiosenną biegaczką. Każdy kiedyś zaczynał…. A piszę to dlatego, że wśród doświadczonych biegaczy często panuje taka pogarda dla tych co a) nie biegają w zimie, b) szaleją z radości gdy przebiegną (bez marszu) 5 kilometrów….ot szybko się zapomina, że kiedyś też się zaczynało.

Dlatego moje sprawdzone ABC biegania wiosną przyda się tym co weekend spędzili na biegowych zakupach, są cali podekscytowani dołączeniem do biegowego grona. Jednocześnie czują się trochę zagubieni bo w Internecie znajdują plan treningowy na złamanie 40 minut na 10 kilometrów, tyle, że oni przebiegają dziesiątkę w ciągu trzech treningów…łącznie.

Moje ABC wiosennych treningów to:



A – ABY wyjść z domu trzeba mieć motywację. U mnie była to aplikacja licząca kilometry i kalorie. Nie wrzucałam cząstkowych wyników do Internetu, poczekałam aż będę mogła się pochwalić – 100K, 500K, w końcu 1000. Takie liczby do dzisiaj robią na mnie wrażenie. Od kilku dni ściany Facebook’owe wypełniają się zrzutami z Endomondo, jeżeli to komuś ma pomóc to super! Tylko zastanówmy się czy aby na pewno nasi znajomi muszą śledzić każdy nasz trening? Czy nie lepiej chwalić się np. podsumowaniem tygodnia, miesiąca? Nie bądźmy męczącymi neofitami biegowymi!

B – BARDZO ważne jest to jak się ubieramy. Wiosenne słoneczko jest zdradzieckie, ślicznie świeci ale jeszcze zbyt bardzo nie grzeje. Czapka, albo opaska na głowę – koniecznie. Buff – na szyję (albo jako opaska), też nie zaszkodzi. Dwie warstwy – bielizna i bluzeczka, albo t-shirt i lekka wiatrówka, zostałabym też jeszcze przez chwilę przy dłuższych spodniach, na krótkie przyjdzie jeszcze czas, zdążymy nogi opalić! Nie przegrzewajmy się na treningach, jak zaczynamy ma nam być chłodno (ale nie powinniśmy szczękać zębami), potem się rozgrzejamy.

C – CZĘŚCIĄ treningu biegowego jest rozciąganie. Brzmi nudno, do tego nie ma się jak tym pochwalić na Endomondo, ale zwyczajnie trzeba się rozciągać. Niezależnie od dystansu, wszystko jedno czy przebiegliśmy 2.5, 5 czy 15 kilometrów to trenowaliśmy starannie i najlepiej jak potrafimy! Rozciąganie pozwoli nam unikać kontuzji, bo przecież nie po to zaczynamy trenować by po kilku wyjściach zrezygnować, bo „tu boli, tu strzyka”.
Jeszcze jedna literka – D.

D - DOBRZE się na jakiś bieg zapisać. Nie mówię o wiosennym maratonie, tylko myślę o jakimś lokalnym biegu na pięć kilometrów. Bez tłumów ale z atmosferą prawdziwych zawodów. Wtedy w przypadku brzydszej pogody, spadku motywacji biegowej łatwiej będzie nam się zmobilizować do treningu bo przecież za dwa miesiące start w ZAWODACH.


A doświadczonych biegaczy proszę o wyrozumiałość, wszyscy kiedyś zaczynaliśmy, pozwólmy cieszyć się treningiem każdemu na swój sposób! Ja wczoraj biegałam – BNP (bieg z narastającą prędkością), i uważam, że mój trening, po którym ledwo się do domu dowlokłam był tak samo wartościowy jak 2 kilometry mojej sąsiadki, która już trzeci raz była biegać.

5 komentarzy:

  1. Wkurzająca jest ta wyższość starych wyżeraczy, ale to na szczęście nie jest norma. Ja uwielbiam jak ci, którzy widać, ze niejedne zawody już zaliczyli, pozdrawiają mnie na osiedlowych ścieżkach - to jest strasznie fajne! Zwykłe machniecie ręką lub uśmiech i człowiek ma poczucie, że jesteśmy w jednej drużynie, robimy razem coś wartościowego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację jesteśmy w jednej drużynie, ba nawet bardziej jesteśmy w jednej lidze - BIEGOWEJ :)

      Usuń
  2. Wydawałoby się, że to "oczywista oczywistość" jak mawiał klasyk, mimo wszystko życie pokazuje że trzeba ciągle przypominać. Biegać każdy może, jeden lepiej inny gorzej. Co nie znaczy, że trzeba umniejszać wysiłek tych co biegają gorzej. Brawo Dota za wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Grzegorz za miłe słowa :) do zobaczenia na trasie :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa