18 marca 2015

Zalety porannego rozruchu

To nie kot na drzewie tylko wiewiórka na Mokotowie fot. D.Szymborska


Po pierwsze, zalety porannego rozruchu udaje się dostrzec dopiero po jego zakończeniu. Gdy wstaje się rano (bardzo rano), zalety są zupełnie niewidoczne. Ba są nawet tak dobrze ukryte, że często w drodze do łazienki można się o nie potknąć i zawrócić do łóżka, nieświadomym zupełnie ich istnienia.

Po drugie, zalety bardzo rzadko ujawniają się w czasie treningu trwającej krócej niż 30 minut.

Po trzecie, można nabawić się wścieklizny. To akurat wniosek po dzisiejszym treningu – są wiewiórki, które mogą być wściekłe i mogą mnie ugryźć jak im będę robić zdjęcia zamiast się rozciągać, jak należy.

Po 45 minutowym treningu w pięknym słońcu, bez uszczerbku na zdrowiu czyli bez wściekłej wiewiórki. Mogę spokojnie napisać, że to będzie dobry dzień!

Bo poranny trening to między innymi:


I jak tu się starannie rozciągać jak takie atrakcje....fot. D.Szymborska


·      Spora dawka dobrego humoru, zwanego w mediach endorfinami,
·      Energia na resztę dnia,
·      Spokojnie wieczorem można zrobić drugi trening (u mnie dziś będzie pływanie),
·      Dziś słońce pojawiło się o 5:44 czyli jednym słowem – rano nie jest już ciemno!
·      Spalone kalorie (ale to dotyczy każdego treningu, ale zawsze tak samo cieszy),

·      Możliwość spotkania wiewiórki!

Zdjęcia trzeba robić przed treningiem, wtedy wygląda się dużo lepiej niż po....

3 komentarze:

  1. już miałam pisać "jaki kot!".. ;)
    ciężko się rano zmobilizować, ale już po treningu jest nagroda w postaci ogromnej satysfakcji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Śniadanie przed czy po porannym treningu? ;)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa