13 marca 2015

On The Run – trzecia edycja - relacja

Na ściance fot. T.


Że po ciemku – wiadomo, bo o 21 jasno nie jest.

Że po Łazienkach – też łatwo się domyślić bo tam są światełka PGE.

Że z KGB* – bo z reguły biegamy wspólnie.

Że świetna zabawa – nie przypominam sobie, kiedy się źle bawiłam na jakiś zawodach.

4 x ŻE. I dobrze człowiek śpi w nocy.



Lansu ciąg dalszy fot. T.


On The Run to fenomen warszawski – trzeba siedzieć przed komputerem i wykazywać się refleksem by się zdążyć zapisać. Ostatnio miejsca rozeszły się w kilka minut. A uczestnicy kupowali udział w ciemno nie wiedząc co będzie w pakiecie startowym, nie wiedząc o zmianie trasy, ba nawet nie wiedząc o małej zmianie konwencji biegu – na muzyczno-świetlistą z tylko świetlistej.

Biegło nas więcej z KGB ale się nam nie udało na zdjęcie zmówić, bo niektóre delikatnie mówiąc nadrabiały spóźnienie na start.

Bieg – jak zwykle, króciuteńka rozgrzewka pod sceną, punktualny strzał i poszli. Tym razem inna trasa. Biegłyśmy na życiówkę Gabi – skutecznie. Co nie zmienia faktu, że można było na trasie pogadać! Spotkałam Danego, który jutro będzie się ścigał po schodach, Martę, którą widuję na prawie wszystkich biegach (chyba podobnie konstruujemy kalendarz startów!) i jeszcze kilka osób. Wszyscy biegli w tej wolniejszej części, dobrze się bawiliśmy i plotkowaliśmy na temat kolejnych biegów w których wystartujemy.

Akcenty muzyczne w czasie biegu – pan grający na fortepianie – ślicznie oświetlony, biały fortepian. Nie zauważyłam namiotu nad pianistą i instrumentem a jak dochodziliśmy do auta to zaczynało padać. Mam nadzieję, że fortepian i pianista nie ucierpieli. Był też Grechuta, że nie osobiście to wiadomo, z głośników przy nawrotce.

Dużo ciemniej jak nie ma tych atrakcji świetlnych. Ciekawa jestem co zaproponują organizatorzy w kwietniu, bo mam nadzieję, że nie przestaną organizować tych wieczornych przebieżek.

U mnie bez zmian, po ciemku ścigać się nie chcę bo boję się, że się skontuzjuję, a tego taki start D nie jest wart, nie odpowiada mi też pora dania. O 21 to ja jestem już konkretnie zmęczona, a wczoraj trenerka zdrowo dała mi w kość na basenie. Oczywiście, że nie biega się rękoma, ale po treningu w łapkach zwyczajny bieg też był wyzwaniem!

Najważniejsza jest życiówka Gabi. A urwanie minuty to naprawdę dużo!



*KGB – Koleżeńska Grupa Biegowa

2 komentarze:

  1. Fajne zawody tylko powiedz mi jedna rzecz gdzie organizowane sa te biegi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a masz rację z tym pytaniem, to mi się takie oczywiste wydało, że nie napisałam miejsca - Łazienki w Warszawie :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa