24 marca 2015

Ciasteczkowy trening

Ciasteczkowe potwory za szybą fot. D.Szymborska


Dziś dużo pływałam, rano spieszyłam się i zjadałam szczątkowe śniadanie – dwa plasterki łososia, 2 łyżeczki twarożku i kawa z chudym mlekiem. Efekt po 40 minutach intensywnego treningu mnie „odcięło”. Dla nieznających uczucia to coś takiego, gdzie głowa mówi rusz ręką a ciało odmawia, jest takie jak z waty, a nawet gorzej bo wata to by się unosiła na wodzie a ono tonie. „Odcięcie” zdarza się też w czasie maratonów – to ta osławiona ściana. Nagle nic się nie da zrobić. Tak zupełnie. To nie jest wymyślanie, to nie jest tłumaczenie się przed znajomymi, że taki słaby czas…po prostu jak organizm nie dostanie węglowodanów to będzie stał w miejscu (maraton) albo trzymał się bojki (basen).

Na szczęście trenerka miała czekoladowe ciasteczko. Dwie minuty i siły wróciły. Ciasteczkowy trening był udany, a sprawdzian na 400mertów popłynięty. Wszystko super, z wyjątkiem tego, że bez ciasteczka to bym nic nie zdziałała.

Cukier czyli magiczny glikogen – organizm człowieka magazynuje energię, 79% glikogenu jest w mięśniach, 14% w wątrobie, 7% w krwi. Co ciekawe to glikogen wątrobowy jest podstawowym źródłem zapasu energii dla czerwonych krwinek i układu nerwowego (bo tylko z niego krwinki umieją korzystać).

Dla mięśni i ich działania (czyli w moim przypadku dzisiejszego dopłynięcia do brzegu basenu) ważny jest tylko glikogen zawarty w mięśniach. Naukowcy – Coyle i Coggan już w latach osiemdziesiątych zauważyli, że jeżeli trening ma niedużą intensywność, jest średnio lub umiarkowanie męczący to glikogenu w mięśniach wystarczy na 2 do 3 godzin, natomiast gdy trening jest intensywny (bardzo) to glikogenu starcza na kilkadziesiąt minut – czyli znaczy się, że się nie oszczędzałam na basenie.


Przekładając to na praktykę – przed rekreacyjnym pływaniem porannym nie trzeba zjadać dużego śniadania, przed mocnym treningiem jest to konieczne! Ot tyle i aż tyle. Następnym razem zjem śniadanie to nie będę musiała być dokarmianą przez trenerkę ciasteczkami, bo wiadomo – ciasteczkowy potwór nie śpi i tylko zbiera dodatkowe gramy żeby je przełożyć na kilogramy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa