27 lutego 2015

Dieta i selfie w łazience, czyli o co chodzi z tym odchudzaniem?

-7kg i za duży Trisuit z zeszłego sezonu


Ewa Chodakowska na swoim Fan Page (nie wiem czy doczekało się to spolszczenia, które brzmiało by sensownie) zamieszcza zdjęcia „metamorfoz”. Dziewczyny piszą, ile razy w tygodniu robią ćwiczenia – 7 razy „skalpel” 8 razy „cośtam” a czytelniczki komentują; że super, że świetny efekt, niektóre piszą, że delikwentka jest za chuda, że meblościanka (tło zdjęcia) brzydka, albo, że to pewno jest jakieś oszukaństwo. Wtedy do akcji wkracza Ewa i upomina, przypomina, że mają się wspierać jako kobiety, dbać o siebie i cieszyć się życiem. Banalne nie? Chudnie, cieszy się, wrzuca zdjęcie, inne zazdroszczą i tak po kilkaset fotek miesięcznie….

Tyle, że ja „wrzuciłam” na Instagramie swoje selfie, w łazience (dziś posprzątam), na którym chwalę się jak schudłam. Podlinkowałam do Facebook’a bo tam mam dużo swoich znajomych. I…poczułam się jak fanki Ewki, koleżanki zaczęły mi gratulować. Nie było złośliwie, było z szacunkiem, ot miłe dziewczyny cieszyły się moim chudnięciem.

I wtedy zrozumiałam fenomen tych metamorfoz. Wiadomo, że chudnę dla siebie, ale też trochę dla tego, żeby nie wyglądać jak foka w piance, żeby cieszyć się ze zdjęć na rowerze w trisuicie (tym co sobie nowy kupię), wreszcie by mieć lepsze wyniki sportowe. To nie zmienia faktu, że miłe komentarze koleżanek sprawiają ogromną przyjemność. Jestem w tej dobrej sytuacji, że mam swoich znajomych i oni cieszę się z tego z czego ja się cieszę. Może w to ciężko uwierzyć, że przeżywają moją radość z butów rowerowych, które można zapiekać w piekarniku na równi z radością z życiówek czy udanych artykułów. Ot otaczam się sympatycznymi ludźmi.

Teraz po moim łazienkowym selfie rozumiem, jak mogą cieszyć komentarze innych. Inna sprawa jak przerażająca jest milcząca zgoda na tycie. Dlatego teraz będąc na diecie, daję sobie przyzwolenie na to by koleżankom, które tyją o tym powiedzieć. Delikatnie, ale zasygnalizować, że dzieje się coś niedobrego. Tak jak kalorie są tymi wrednymi zwierzątkami, które w nocy zwężają nasze ubrania, tak koleżanki są od tego by mówić prawdę i troszczyć się o kogoś.


Zapowiada się szalony piątek, ale najpierw basen….bo już zdrowa jestem.

3 komentarze:

  1. Hasło z tymi kaloriami przepiękne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie...bo takie robaczki to trzeba eliminować....tylko w mądry sposób żeby nie wrócił w zwartym szeregu zwanym "jojo"!

      Usuń
  2. Takie gratulowanie podnosi na duchu :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa