9 lutego 2015

Elite Real Turbo Muin – po dwóch miesiącach jazdy

Jeden element tutaj nie pasuje, który? Fot. D.Szymborska


Mój drugi sezon triathlonowy charakteryzuje się dużo większą ilością jazdy na rowerze. To wszystko jest możliwe dlatego, że jak się budzę to widzę….rower bez tylnego koła….i wiem, że czeka na mnie kolejny trening. O tyle wyjątkowy, że będący wynikiem mojego testu sprawnościowego.

Elite Real Turbo Muin – to jest maszyna do produkcji potu! Serio, okna nie otworzę za bardzo bo jednak minusy za oknem, więc jest takie uchylone… a na rowerze trzeba śmigać.

Od dwóch miesięcy jeżdżę programy, które mają mnie nauczyć wielu rzeczy. Po pierwsze kadencja. Sezon temu o tej porze roku to śmigałam na MTB po lesie, takie dwie, dwie i pół godziny jazdy. Bez pomiaru kadencji…W efekcie kadencja niziutka…oj niziutka była w zeszłym sezonie. Teraz wszystko pomierzone. Więc pracuję nad kadencją, po drugie wykorzystuje wszystkie możliwości czyli oprócz kadencji mierzę Waty, prędkość i HR. Brakuje tylko diody na czole i pomiaru zakwaszenia.

Trenażer jest super, ma jednak kilka „ale”. Psychologowie są podzieleni co do tego, czy powinno się zaczynać od dobrych informacji (efekt pierwszego wrażenia) czy na nich kończyć – efekt świeżości. Ja zacznę od zalet i dobrych, bo (na szczęście) tych gorszych jest tylko kilka.

Zalety trenażera Elite RTM:


·      Najcichszy trenażer jaki (informacja bardzo ważna, jak się żyje z triathlonistą, albo rowerzystą w jednym mieszkaniu),
·      Łatwe regulowanie obciążenia,
·      Możliwość pojechania testu wydolnościowego,
·      Możliwość korzystania z programów ćwiczących prędkość, siłę (podjazdy) itp. – każdy znajdzie coś dla siebie i będzie to coś innego – powiedzenie indywidualne plany treningowe pasuje jak najbardziej,
·      Super efekt ścigania kolarzy, albo pogoni za nimi albo samotnej jazdy – to wszystko w opcji jechania odcinku TDF z DVD,
·      Wykresy, statystyki,
·      Pomiar: HR (pasek swój), mocy, kadencji, prędkości,
·      Możliwość ćwiczenia podjazdów,
·      W komplecie jest mata, która wygłusza drgania, można śmigać z kadencją 90 i nic w pokoju się nie trzęsie (trzeba tylko umieć z taką kadencją jeździć),
·      Trenażer jest śliczny, po prostu widać włoski design, trochę jak z Alfa Romeo – wiadomo, że się psuje ale tak wygląda…..
·      Nie ma podstawki na przednie koło – jeździ się na normalnej wysokości czyli też dużo łatwiej się wchodzi i schodzi z roweru,


Wady:

·      Aplikacja uruchamia się „wieki” na komputerze,
·      Komputer musi być blisko (krzesełko przy rowerze) żeby wszystko działało bo inaczej nie łapie czujników i nici z jazdy programów,
·      Przed update aplikacja się wysypywała, a najgorsze było to jak potrafiła nie zapisać testu,
·      Mam wątpliwości czy kadencja jest liczona z czujnika czy wyliczana przez aplikację (do sprawdzenia),
·      Jest już nowy update z którego wynika, że jak się go zrobi to można stracić dane, dotychczas wyjeżdżone (na razie nie robimy tego update),
·      Wcale nie zajmuje tak dużo mniej miejsca jak mi się wydawało, że będzie, owszem nie ma koła ale sprzęt jest dużym „meblem”.

I tak zima jest bardzo rowerowa! Trenażer kupiliśmy w salonie Giant’a na Fabrycznej, w zeszłym miesiącu trwały tam wyścigi trenażerowe na bracie Real Turbo Muin – Zimowy Klasyk Shimano Elite Race.


A ja się ścigam kilka razy w tygodniu, ze sobą, ze zmęczeniem, z pagórkami…..i jestem ogromnie szczęśliwe, że roweruję w zimie. Nie muszę się bać, że się zaziębię, że ciężarówka mnie przejedzie, że będę musiała stawać na światłach. Owszem nie mam oporu powietrza, prawdziwych zakrętów ale mam dużo dobrego treningu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa