24 lutego 2015

Samoleczenia ciąg dalszy - zupa obiadowa

Tym się leczę albo przynajmniej rozgrzewam fot. D.Szymborska


Curry pomogło ale jeszcze do końca zdrowa nie jestem. To teraz pora na zupę. Rosół na pieczonych kościach cielęcych do tego ugotowane oddzielnie brokuły. Żeby było co wyławiać z zupy to jeszcze makaron zwany sojowym. Makaron wcześniej zalałam wrzątkiem, odcedziłam i przelałam zimną wodą. Zupę doprawiłam sosem sojowym i olejem sezamowym.

Rosołu mam sporo więc na kolację też będzie jakaś zupa…..bo przecież to już drugi dzień jak nie trenuję, a jak wiadomo ktoś kto ma wszystko rozpisane, rozplanowane nie cierpi takich przestojów.


Wiem, że nie można odrabiać treningów, te po prostu przepadają. Pocieszam się, że przez 48 nie stracę formy. Jutro zamierzam już być zdrowa ale rozsądna. Czyli nie rzucę się na super mocny trening tylko spokojnie pojeżdżę na rowerze i popływam. A to wszystko pod warunkiem, że będę pewna, że już wyzdrowiałam.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. :) pysznie było:) grunt to mieć dobry rosół reszta to kwestia dodatków :)

      Usuń
  2. Niestety też jestem chora już mi w poniedziałek trening przepadł :((( dzisiaj i środa prawdopodobnie też :C ale wiem z autopsji, że jak zacznę to skończy się anginą i wypadnie kolejny tydzień a tego już nie ścierpię ehh powrotu do zdrowia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się cierpliwość jest potrzebna ale jednocześnie bardzo trudna....

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa