13 lutego 2015

Fotografia żywności od kuchni, Teri Cambell – recenzja

Praktyczny poradnik dla bloggerów kulinarnych fot. D.Szymborska


Fotografowanie jedzenia oznacza wybór – albo robimy szybkie zdjęcie i zjadamy to co ugotowaliśmy albo robimy piękne kompozycyjnie, z dobranym światłem zdjęcie czegoś co wcale nie musi dobrze smakować.

Ciężko mi sobie wyobrazić, że można zrobić szybko świetne zdjęcie pysznego jedzenia. Ja przynajmniej nie potrafię. Albo piękne ujęcie albo cudowny smak.

Ja wybieram szybkie zdjęcie pysznego jedzenia. Pewno mniej kusi, mniej zachęca do zrobienia czegoś podobnego według mojego przepisu, za to gwarantuje, że świetnie smakuje. Taką wybrałam konwencję – pstryk i można jeść. Oczywiście staram się, żeby to co podaję wyglądało dobrze, bo przecież jemy też oczami…

To taki przydługawy wstęp do dobrej książki Cambell, która wychodzi z zupełnie innego założenia niż ja – to co fotografuje ma być świetnym technicznie, profesjonalnym zdjęciem. Uwielbia postprodukcję, nie potrzebuje prawdziwego jedzenia, tylko takie coś, które je przypomina.

Książka jest dobrym poradnikiem, zawiera wskazówki jak dobrać światło, jak ustawić jedzenie, jak przygotować rzeczy udające te naturalne.


Kompozycjnie słaba, smakowo świetna - sałatka owocowa fot. D.Szymborka


Efekt – naprawdę piękne zdjęcia zupełnie niejadalnych dań. Wyjątek stanowią zdjęcia robione „na szybko” w restauracjach, wtedy jedzenie jest prawdziwe, ale sądząc po rozstawianiu lamp, blend i wszystkiego potrzebnego do zrobienia zdjęcia, dania z pewnością są zimne!

Dziś u mnie w misce były owoce – taka sałatka na śniadanie. Zaletą dań na zimno jest to, że można je chwilę dłużej ustawiać do zdjęcia, z wyjątkiem lodów oczywiście (inna sprawa, że ostatni raz lody jadłam w czasie sylwestrowej kolacji). Niestety rano wrogiem dobrego ujęcia jest głód! O tym Teri nie pisze, ale bardzo ciężko robić dobre zdjęcia jak się jest głodnym….



Fotografia żywności od kuchni, Teri Cambell, Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2014

2 komentarze:

  1. No i zdjęcie fajne Ci się udało!
    Ja staram sie łączyć przyzwoite zdjęcie z pysznym jedzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi nie wychodzą za ładne zdjęcia, moje jajka nie są fotogeniczne :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa