17 lutego 2015

Moje pisemka triathlonowe

Roczniki Runner'sów z UK i US, roczniki Top Gear, trochę o kolarstwie a na górze triathlonowe fot. D.Szymborska


O pisemkach biegowych się nie wypowiadam, bo…jak wybrałam i piszę do Runner’s World to wiadomo, które uważam za najfajniejsze.

Za to pisemka triathlonowe, tu mam kilka ulubionych tytułów. Niby co sezon jest w nich to samo, ale i tak lubię je czytać.

Regularnie (w miarę) czytam 4 tytuły, z reguły w czasie kąpieli solankowych, stąd numery są z reguły wymiętolone i lekko namoknięte. 

Ponieważ nie cierpię przepłacać w polskich księgarniach za zagraniczną prasę to moi znajomi pamiętają o mnie i mam dostawy pisemek. G. zwozi mi je z całego świata, czasem przeceniając moje zdolności językowe (nie dałam rady przeczytać po niderlandzku Runner’s World ale obrazki oglądnęłam!), dzięki takim „dostawom” zużywam więcej wody ale bardzo się cieszę bo jestem na bieżąco z nowinkami sprzętowymi, a porad triathlonowych to nigdy za dużo!


Moje ulubione tytuły fot. D.Szymborska


220 Triathlon – moje najulubieńsze z lubionych. Super podtytuł: Swim, Bike, Run, Faster – przecież właśnie o to chodzi. Numery tematyczne, trochę porad, dużo wywiadów (długich), ciekawe sylwetki triathlonistów, rzetelne opisy sprzętów. Brak planów treningowych, Redakcja uważa, że to rzecz indywidualna. Dużo do poczytania, czytelna szata graficzna.

TriathlonPlus – podtytuł, też zgodny z prawdą – One Sport Is Noth Enough. A w magazynie dużo relacji ze światowych imprez, plany treningowe dla trenujących o różnym stopniu zawansowania, ciekawe i często krytyczne opisy sprzętu. Dużo obrazków ale jest też trochę tekstu.

Triatlon – podtytuł jak wyżej – Un Solo Deporte No Es Suficiente. Cudownie hiszpańskie, ciepłe podejście do triathlonu. Uwielbiam przepisy – polscy dietetycy by padli jakby poczytali co się je na Półwyspie Iberyjskim i jakie się ma efekty na zawodach! Są i plany treningowe, dużo zdjęć i takiej świetnej zabawy. Lektura tego magazynu zawsze poprawia humor, a takich basenów na świeżym powietrzu to bardzo zazdroszczę….

Triathlete – wygląda jak broszurka ale zwiera bardzo dużo tekstu, dobrych i praktycznych rad, a plany treningowe są bardzo przemyślane. Jedynie małe literki trudno się czytają ale za to ile można się dowiedzieć. W podtytule ma The World’s #1 Triathlon Magazine.


Wiadomo, pisemko to pisemko a nic nie zastąpi podręcznika i trenera, ale czemu sobie czegoś o ulubionych sportach nie poczytać, a zawsze można się czegoś nauczyć albo miło spędzić czas a to też jest ważne!

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa