14 listopada 2014

Książki kucharskie – co wybrać? moje hity vol. II

Kolejne książki kucharskie z naszej biblioteki fot. D.Szymborska


Ciekawa jestem ile takich stosików jeszcze ułożę, myślę, że dużo. Tym razem sama kuchnia europejska. Nie żebym specjalnie dobierała książki, akurat tak leżały!

Przewodnik kulinarny Węgry – znajomy, który był u nas na kolacji węgierskiej powiedział, że musi o tym opowiedzieć swojemu przyjacielowi, bo to on pisał tą książkę! Świat jest mały, a ten kulinarny to już tym bardziej – wielkości talerza! 

Z tej książki gotuję jesienią i zimą, gulasze, kasze, gołąbki. Dania ciężkie, bo bez smalcu się nie obejdzie, a jak już smalcu jest mało to śmietana, boczek. Przepisy na dania wymagające wielu godzin gotowania, jednocześnie stosunkowo proste.

W kuchni u Kręglickich – kiedyś tak uwielbialiśmy tą książkę, że wzięliśmy ją ze sobą na wakacje. Wiedzieliśmy, że mieszkanie, które wynajmiemy w Kraju Basków będzie miało dużą kuchnię, a my jeszcze przed wyjazdem umówiliśmy się, że przygotujemy kolację. Pamiętam, że jagnięcina zapiekana w pergaminowych mieszkach na Baskach zrobiła duże wrażenie! 

Przepisy w większości proste, starannie napisane, jednocześnie zawierające rady, których nie można znaleźć w wielu innych książkach kucharskich.


Moje smaki Michel Moran – jakoś nie idzie mi gotowanie przepisów z tej książki. Nic nie porywa na tyle by strona po stronie ją śledzić i zastanawiać się co z tego by ugotować. Widać to też po ilości zakładek w książce – jedna.

Mała Paryska Kuchnia Rachel Khoo – kilka przepisów ugotowałam. Jakiegoś wielkiego zachwytu nie było. Natomiast z racji ślicznego wydania, pięknych fotografii książkę dobrze się ogląda. Przepisy proste ale efektowane. Pamiętam, że placek pasterski wszystkim bardzo smakował.


British Cooking – cudowne zdjęcie, proste przepisy, dużo wypieków. Książka kucharska dla tych co chcą przygotować niedzielny obiad – zupa, przystawka, danie główne i fikuśny ale regionalny deser. Wykorzystałam kilka przepisów, tych śniadaniowych. 

Myślę, że więcej z tej książki ugotuję teraz jesienią i później zimą bo te wszystkie pieczone mięsa, warzywa, taka brytyjskość pasuje mi do śniegu i deszczu za oknem.  Co ważne dla tych co nie lubią siedzieć z kalkulatorem – objętości i wagi przeliczone „na nasze”!

Pierwsze 5 książek jest opisane TUTAJ

1 komentarz:

  1. Mi się marzy "Mała paryska kuchnia", właśnie ze względu na piękne wydanie :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa