15 listopada 2014

Jak frytki to z OKIENKA

Duża porcja...cóż mała była mała....fot. D.Szymborska


Pewno, że można zrobić w domu. Trzeba obrać ziemniaki, pokroić, następnie wrzucić do gorącego oleju. Wyciągnąć, ostudzić i wrzucić znów. Wyjdą pysznie. Sprzątania będzie na godzinę, wietrzenia (nawet przy dobrym okapie) na dwie. To lepiej wsiąść w auto i pojechać na Polną.

Frytki z OKIENKA są takie jak powinny być – chrupiące z zewnątrz, rozpływające się w środku. Do tego podawane w fikuśnym opakowaniu ze specjalną „kieszonką” na sos. Tym razem (drugim w historii) wybrałam żurawinowo chrzanowy. Cóż czosnkowy lepszy ale ten też smaczny.


I tym sposobem frytkożerność zaspokojona. A w domowej kuchni, czysto nie ma zlewania oleju do butelek, nie ma mycia wszystkiego wokoło. 

Dobrze, że do OKIENKA tak daleko, że ciężko zaparkować bo inaczej jeszcze ciężej by było z tą dietą….

Inna sprawa, że pomysł na frytki to wina przepisu na gulasz flamandzki. Gulasz pyszny ale powinno się go serwować z frytkami. Cóż zjedliśmy na miejscu, a gulasz będzie z kaszą….

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa