6 listopada 2014

Pan Pstrąg

Jeszcze ciepły pstrąg wyciągnięty z wędzarki fot. D.Szymborska


W Warszawie do dobrego, kulinarnego szpanu należy kupować bazylię u Pana Ziółko, ryby wędzone u Pana Sandacza. Taki szpan i pokazanie się, że gotujący hipster przywiązuje wagę do jakości produktów.

Ja też przywiązuje wagę do tego z czego przygotowuję dania. Teraz modne jest słowo produkt. W Top Chef pracują „na produktach”, mają „dobre produkty”, starają się „nie zniszczyć produktu”.

I tym sposobem dziś będzie o Panu Pstrągu z Chechła (tego koło Olkusza), takim który sprzedaje „świetny produkt” – rybę wędzoną!

Kilka tygodni temu Szef Kuchni razem z Szefem Gastronomii Hotelu Poziom 511 zaprosił nas (czyli blogerów) na tour po okolicznych wędzarniach, mleczarniach. Tak jak o mleczarni, produkcji koziego sera pisać nie zamierzam, bo prowadzący farmę kóz okazał się tak niemiłym człowiekiem, zaściankowym, źle życzącym wszystkim i roszczeniowym wobec całego wszechświata, tak o gospodarstwie rybackim napiszę z olbrzymią przyjemnością.

Ha! I teraz czas na przebicie tych co to „przejeżdżają pół miasta do Pana Ziółko”! Wczoraj mogłam poprosić o przysługę kogoś kto nadłożył około 60 (słownie – sześćdziesięciu kilometrów) z trasy która liczyła kilkaset po to by przywieźć węgorza, jesiotra i pstrąga.




Jesiotry były znudzone do tego stopnia, że nawet nie zainteresowały się GoPRO w ich stawie fot. D.Szymborska


Gospodarstwo rybackie „Pstrąg” to kilka stawów, wędzarnia i tak pyszne ryby jakich wcześniej nie jadłam! Nie dziwię się, że pan Robert, który jest właścicielem sprzedaje ryby „na pniu” a bardziej na metalowym blacie w kilka minut.

Ryby są wędzone metodą tradycyjną, doglądane od ikry do dorosłej ryby. Wypływane, dobrze karmione. Co zabrzmi strasznie – odwdzięczają się dobrym smakiem.

Ceny nie należą do najniższych, ale za jakość się płaci, i wygląda na to, że zasadę nie piję taniego wina bo mi życia szkoda stosuję również do ryb!

Najprościej = najsmaczniej - bagietka na zakwasie, dobre masło i wędzone ryby fot. D.Szymborska

Ryby, które przejechały wiele kilometrów by trafić do mojego żołądka fot. D.Szymborska


Ryby można kupić w Chechle przy ul. Młyńskiej 37

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa