20 listopada 2014

Triathlon, pływanie – skutki uboczne

Plecy i mistrz drugiego planu fot. A.
Jakbym umiała je napiąć, to by były jeszcze większe! Kilka tygodni temu opisywałam to jak zmieniły się moje nogi. A dokładniej ile nowych i dużych mięśni jest widocznych. Opowiadałam o tym, że to wszystko przez/dzięki spinningowi i jeździe na rowerze.

Co ja się nasłuchałam na FB, że przesadzam, że to nie prawda, że wymyślam. Patrzę tak sobie na te moje nogi i dochodzę do wniosku, że cóż nie wymyślałam i jest jak jest – nogi „pakują” jak się trenuje. Jednym bardziej innym mniej, ja chyba zaliczam się do tych „bardziej”. Nic to, na szczęście kozaki się zapinają! Znajoma triathlonistka pisała, że po kilku sezonach odpuściła sobie poszukiwania kozaków, które zapinałyby się na jej łydce. U mnie tak „źle” nie jest (jeszcze?!).

A pływanie? Cóż, tutaj to się znowu pojawia problem z zakupem sukienki. Serio – bo powoli, ale to powoli chudnę a plecy „pakują” i jak zapiąć zamek na plecach? Albo gorzej jak zmieścić przedramię w rękaw szałowej bluzki?

Mięśni przybywa, tłuszczu ubywa! Właśnie o to chodzi!

Przyrost mięśni to coś bardzo indywidualnego, a moim przypadku wychodzą predyspozycje kulturystyczne (sic!). Jest jak jest, moim zdaniem jak dalej będę tak dużo pływać, to będzie tylko ładniej. Zostanie rzeźba bez grama tłuszczu!

Tak sobie myślę, że może na następnego sylwestra po prostu wystąpię w sukni z gołymi plecami? A co!


Duża ilość treningów w basenie, to też prosty sposób by oduczyć się garbienia! Serio, mięśnie nie pozwalają się garbić bo zwyczajnie nie da się siedzieć pochylonym!

Jak pisałam o swojej łydce to usłyszałam, że przez takie posty dziewczyny przestaną trenować! Że co, ja się pytam?! Nie wyobrażam sobie sytuacji, żebym w listopadzie zeszłego roku (gdy zaczynałam triathlonową przygodę) przeczytawszy, że plecy i łydki będą umięśnione przestała nagle trenować! Co to, to nie!

Brakowało mi informacji, jak to jest jak dziewczyna zaczyna intensywnie trenować.  To trochę tak, że to co trenują od lat wszystko już wiedzą, a te co dopiero zaczynają są zagubione.

Kilka lat temu pisałam tekst do Runner’s World o kobiecym bieganiu, wtedy to było nowością. Teraz trochę podobnie jest z triathlonem. Dziewczyny z którymi rozmawiałam przygotowując artykuł do RW szczerze (część wolała pozostać anonimowymi) opowiadała o bieganiu i menstruacji, o bieganiu i ciąży, czy wreszcie o bieganiu i migrenie. Mówiły też o zmianach jakie zachodzą w ciele, rozmawiałyśmy o stanikach sportowych.

Teraz niby o wszystko można zapytać na forum, jednak w tych sportowych to dominują faceci i ciężko się przebić z pytaniem o kozaki dla triathlonistki, a przecież to też jest ważne i poważne!

Taki gender – trenujemy poważnie, ciężko i starannie ale lubimy też ładnie wyglądać.

Tyle w kwestii nóg i pleców.

Wkrótce będzie test kostiumów kąpielowych bo dużo można przeczytać o rowerach, trisuitach czy piankach, a tak na co dzień w czymś trzeba pływać….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa