15 listopada 2014

Warsztaty fotografii kulinarnej

Wielkanocne mandarynki fot. D.Szymborska


Dziś przez trzy godziny fotografowałam na zmianę panie modelki i mleko w dzbanku.

Było super. Nie wiedziałam, że robienie zdjęć tak może męczyć! Wolę nie myśleć jak zmęczone są modelki po sesji!

Samsung był organizatorem więc jak łatwo się domyślić pstrykaliśmy ich sprzętem. Nie byłabym sobą jakbym nie zaczęła od różowego aparatu! Reszta była czarna.

Efektem, jak na razie jest karta pamięci zapełniona zdjęciami. I moja świeżo zdobyta wiedza i entuzjazm do robienia ładniejszych zdjęć. 

Jednocześnie nie zamierzam rezygnować z zasad przyjętych na początku. Jak zaczęłam prowadzić bloga to postanowiłam, że będę publikować zdjęcia jedzenia, które trafia na mój talerz.




Różowe śliczności fot. D.Szymborska


Nie będzie sztuczności, nie będzie zdjęć zimnego i niesmacznego dania tylko po to, by zdjęcie było ładne. I tak zostanie. Wiele można zmienić serwując danie na ładnym talerzu, dbając o aranżację, układ przed tak zwaną „wydawką”.

Jemy oczami, jak już kiedyś pisałam, nie najemy się tak, ale zdecydowanie przyjemniej jest zjeść coś co wygląda szałowo niż coś co smakuje tak samo dobrze ale prezentuje się fatalnie.

Cieszę się, że byłam na tych warsztatach, nie pozostaje nic innego jak pstrykać, pstrykać i…trzeba to powiedzieć – jeść! Bo na blog trafiają zdjęcia tego co później trafia do mojego żołądka!

Dziękuję dwóm Tomkom, Arkowi, Modelkom i pani Charakteryzatorce. Mleka nie wymieniam w podziękowaniach bo wypiłam je do kawy!


Fotografowania uczyłam się w Studiu Huśtawka w Warszawie.

1 komentarz:

  1. bardzo ciekawe muszą być takie warsztaty :-) sama z chęcią wzięłabym w nich udział

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa