2 listopada 2014

Niedzielny obiad w Brasserie Warszawska


Dorsz atlantycki na czarnej soczewicy fot. D.Szymborska


Jak niedzielny obiad to w Brasserie. Wszystko tak jak powinno być.

1.     Płaszcz w szatni,
2.     Czekadełko w postaci gorącej bagietki i masła z uroczą karteczką,
3.     Profesjonalna obsługa – uśmiechnięta, grzeczna, znająca kartę,
4.     Sama przyjemność ze składania zamówienia – oj jak ciężko wybrać, choć będąc mną można przyjmować zakłady – jak jest zupa – zamówię zupę, jak jest dorsz – zjem dorsza,
5.     Zupa dyniowa ze śmietaną i prażonym słonecznikiem i chipsem z szałwii, pyszna,
6.     Dorsz atlantycki na czarnej soczewicy z zielonymi warzywami – co za ryba, co za smak,
7.     Uśmiech i jeszcze raz uśmiech, bo przyjemnie, bo kanapy wygodne, bo jedzenie takie smaczne a atmosfera taka miła,
8.     Płaszcz z szatni i do domu.





Te szczegóły, które tak lubię fot. D.Szymborska

Zupa dyniowa fot. D.Szymborska




Doskonały niedzielny obiad i zmywać nie trzeba!!!

2 komentarze:

  1. Musiałbym chyba w takim miejscu z 10 dań zamówić, żeby coś się najeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu chyba się różnimy, bo restauracje, które reklamują się - najesz się do syta, duże porcje itp. to ja omijam duuuuużym łukiem!

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa